Ciężar demograficzny nie do uniesienia

W ubiegłym tygodniu odbyła się w Senacie konferencja “Bariery ograniczające dzietność w Polsce”. O tej konferencji oraz o rozwiązaniach prorodzinnych proponowanych przez rząd rozmawiałam z Teresą Kapelą ze Związku Dużych Rodzin “Trzy Plus”.


Jak by Pani podsumowała czwartkową konferencję w Senacie? Jakie były najważniejsze tematy i główne wnioski?



Teresa Kapela: Chcieliśmy zastanowić się nad barierami, jakie napotykają młodzi ludzie chcący mieć dzieci. Okres transformacji dramatycznie zmienił sytuację dzietności. Demografowie i ekonomiści pokazywali, jak w ciągu tych 20 lat spadał przyrost naturalny i jakie to będzie miało konsekwencje. Częścią konferencji była diagnoza, i to bardzo bolesna. Główna idea, jaka z tego wynika, to potrzeba współpracy - i na szczeblu rządowym, i na szczeblu parlamentarnym, i na szczeblu stowarzyszeń. Każde stowarzyszenie i każda gmina działa osobno. Rozwiązania lokalne w jakimś stopniu mogą być skuteczne, ale jeśli przestajemy rodzinę postrzegać jako rzecz powszechną, to nie tworzymy polityki rodzinnej. Bez dialogu i wymiany doświadczeń między przedstawicielami rodzin a ustawodawcą nie da się nic zrobić.

Jakie są największe trudności polskiej rodziny?

T.K.: Ja niezmiennie mówię o barierach ekonomicznych. Te bariery są bardzo poważne, bo chcielibyśmy mieć pewność, że zdołamy wychować dzieci. Ale jest też drugie pytanie - jakim prawem społeczeństwo obarcza heroizmem tych, którzy decydują się na więcej dzieci? W tak małym stopniu partycypując w wydatkach, całe społeczeństwo będzie korzystało z pracy tych ludzi. Właśnie na nich przerzucamy cały ciężar emerytalny. Przedstawiciel ZUS-u powiedział jasno, że wszystkie dzieci są nasze, kiedy mówimy o emeryturach, ale cały ciężar ekonomiczny związany z wychowywaniem dzieci spokojnie przerzucamy na rodziców. Nie ułatwia im sprawy podatek VAT płacony od każdej koniecznej konsumpcji związanej z wychowaniem, który jest jednym z najwyższych w Europie.

Czy wysoki VAT na artykuły dziecięce to jedna ze składowych tej bariery ekonomicznej?

T.K.: Była debata między Komisją Europejską a polskim rządem, który próbował zatrzymać niższy VAT. Odpowiedź z Komisji była taka, że upusty dla rodzin powinny być w podatkach i alokacjach finansowych, które u nas są nazywane zasiłkami. Wydaje mi się, że to bardzo zła nazwa. Kojarzy się bardziej z pomocą społeczną niż z wyrównywaniem obciążeń, jakie ponoszą rodziny. Pamiętam takie rozmowy z pierwszej kadencji Sejmu, kiedy ustalano kwestie podatkowe, myśląc o rozwiązaniach francuskich. Pytałam, jak będą traktowane rodziny, i usłyszałam dramatyczną odpowiedź, że jeżeli jeszcze rodziny włączymy do systemu podatkowego, to ryzykujemy zniszczeniem państwa. W tej chwili brak tego włączenia jest właśnie ryzykiem zniszczenia państwa przez nadmierną emigrację.

Mówi Pani o barierach ekonomicznych. Kiedy rozmawiam z moimi rówieśnikami, czyli potencjalnymi rodzicami, bardzo często mówią o tym, że ułatwienia dla rodzin proponowane obecnie przez rząd nic dla nich nie zmieniają. Bo co z tego, że jest program “Rodzina na swoim” czy “Mieszkanie dla młodych”, kiedy ci młodzi nie mają stałej pracy i, co za tym idzie, zdolności kredytowej. Wydłuża się urlopy macierzyńskie, ale żeby się z tego cieszyć, trzeba być uprawnioną do takiego urlopu. A gdy się pracuje na umowie o dzieło czy o współpracy, albo w ogóle bez umowy, to niestety...

T.K.: Zastanawiając się nad urlopami macierzyńskimi, zaczęłam zadawać ekspertom pytanie: jakiego procenta kobiet będzie dotyczył ten urlop? Myślałam o kobietach zatrudnionych na umowach śmieciowych i o studentkach. Od dawna powołuję się na rozwiązania czeskie. Tam studentki-matki mogą otrzymać płatny urlop wychowawczy. U nas urlopy macierzyńskie otrzymuje średnio około 130 tys. kobiet na 390 tys. rodzących, czyli 1/3. Innym problemem jest to, że ciężar utrzymania kobiety spodziewającej się dziecka jest przerzucany na pracodawcę, a ponad 90% polskich przedsiębiorstw to małe przedsiębiorstwa. W związku z tym jest to ogromny problem. Więc rozwiązania zaproponowane przez rząd rzeczywiście są niedoskonałe.

Jak to się ma do rozwiązań przyjętych przez inne państwa Europy?

T.K.: We wszystkich krajach europejskich macierzyństwo jest zabezpieczone od strony socjalnej. W sytuacji ubóstwa lub samotnego macierzyństwa państwo wspiera kobietę i przez okres ciąży, i przez pierwsze miesiące czy nawet lata. My takich rozwiązań nie mamy. Propozycja zasiłków dla rodzin ubogich, gdzie jest ciężarna, została odrzucona. Samotna matka dostaje tylko zasiłek na dziecko, czyli jakieś 60 zł. Dwie osoby nie są w stanie się z tego utrzymać. To jakiś dramat.
Bardzo ciekawy był niedawny wykład przewodniczącego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich we Francji i w Europie. Mówił o tym, że świadczenia rodzinne pojawiły się w momencie przejścia od społeczeństwa agrarnego do społeczeństwa przemysłowego. Kiedy jesteśmy uzależnieni od przemysłu, istnieje konieczność świadczeń rodzinnych, żeby wychować następne pokolenie, które będzie świadczyło pracę na rzecz poprzedniego. Cały system emerytalny jest oparty na solidarności międzypokoleniowej. U nas wszystkie pieniądze odkładane na fundusze emerytalne są natychmiast wypłacane osobom będącym obecnie na emeryturze. Próbowano nam wpoić twierdzenie, że odkładamy pieniądze na swoje konto, ale niestety to jest oszustwo. Bez tego następnego pokolenia przerzucamy cały ten ciężar na dzieci, które myśmy urodzili. Ci, którzy nie podjęli tego trudu, są uzależnieni od naszych dzieci. Na konferencji padały dramatyczne głosy, że ten ciężar demograficzny jest nie do uniesienia i że będzie to powodowało ogromne ubożenie społeczeństwa. Zaowocuje to też dylematami etycznymi, których wolę sobie w tym momencie nie wyobrażać.

Na konferencji miała być mowa o płatnych urlopach wychowawczych, czy rzeczywiście ten temat został poruszony?

T.K.: Nie, ten temat nie padł. Pan minister pracy mówił o sprawach polityki rodzinnej bardzo ogólnie. Miałam wrażenie, że wdraża się dopiero w tę tematykę. Podpięcie spraw rodziny pod Ministerstwo Pracy to dobre rozwiązanie, ale brakuje jakiegokolwiek stanowiska w rządzie, które by reprezentowało wyłącznie interesy rodziny. Wiąże się to z odsuwaniem tych spraw na margines. W tej chwili jest Departament ds. Polityki Rodzinnej, ale wydaje się, że te sprawy nie mają priorytetu. Przede wszystkim myśli się o pomocy społecznej, a nie o wsparciu rodziny jako takiej. To jest ogromne niedowartościowanie rodziny.


Jest to pierwsza część rozmowy. Część drugą, rozwijającą temat urlopów wychowawczych, opublikuję za parę dni.


Teresa Kapela - wiceprezes Związku Dużych Rodzin “Trzy Plus”. Absolwentka Wydziału Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zaangażowana w międzynarodową wymianę doświadczeń z zagranicznymi federacjami organizacji rodzinnych. Matka pięciorga dzieci, odznaczona Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za działania w opozycji antykomunistycznej, nagrodzona przez Radę Miasta Warszawy za działalność prorodzinną.
Trwa ładowanie komentarzy...